Początek

Zwykle zespoły zawiązują się ponieważ ktoś kogoś spotyka… Tak jak Jagger spotkał Richardsa albo Manzarek Morrisona. Na stacji kolejowej albo na plaży. Albo w innym miejscu… I tak było właśnie z Workaholicami. Któregoś sierpniowego dnia 2006 roku Purchla jadąc samochodem spotkał Pachciarka, który akurat stał na przystanku na Aleji 3ego Maja w Krakowie. Ponieważ znali się wcześniej z czasów studenckich (geologia), krótka wymiana zdań przez otwarte okno samochodu zaowocowała umówieniem się na jakieś prace zlecone. Stąd była już prosta droga do wymiany zdań:
(Jan) – A jak tam Tomku z muzyką? Grasz coś?
(Tomek) – Nie mam z kim… Kupiłem nowy keyboard, ale nikt już nie chce grać…
(Jan) – Jak to? Ja chcę! Przyjdę do Ciebie dzisiaj z gitarą!
(Tomek) – OK! Niech będzie o szóstej…
I tak to się zaczęło w mieszkaniu Tomasza przy Alei Krasińskiego w Krakowie. W sierpniu 2006… Zaczęło się w momencie, kiedy potrzeba powrotu do muzyki, do wypowiadania się przez dźwięki, stała się wręcz niezbędna do życia… *
*Pra-początek
5-6 miesięcy wcześniej Jan i Leszek, znający się jeszcze z okresu twórczości studenckiej (czyli bardzo długo), postanowili spróbować wrócić do dawnej koncepcji wspólnego rekreacyjnego grania – oczywiście w wymiarze czysto domowo – biurowym (spotkania z dwiema gitarami odbywały się bowiem bądź u Leszka w domu, bądź… w biurze pewnej znanej firmy usług geologicznych).
Odkurzaliśmy stare piosenki Jana, graliśmy jakieś bluesy, standardy. Po kilku takich próbach zaczęło to brzmieć, dawać coraz więcej frajdy muzycznej. Napięcie rosło, w tle pojawiały się jakieś mgliste plany – co z tym dalej… W maju Leszek z przyczyn zawodowych wyjechał z Krakowa, urwały się biurowo-domowe jam-sessions. Ale grunt był już przygotowany – spotkanie Purchli i Pachciarka było po prostu logiczną kontynuacją procesu, którego już nikt nie był w stanie zatrzymać!

Powstaje zespół

Po kilku spotkaniach w składzie gitara + klawisze jasne było, że aby powstał zespół potrzebujemy więcej kolegów. Wiadomo było od początku, że gitarę prowadzącą obejmie Leszek Mierzwa, z którym Jan grywał w czasach studenckich i potem przez lata okazjonalnie w tak zwanym zaciszu domowym… Na bas zwerbowany został inny Stary Druh – Grzegorz Dziadowiec, grający wcześniej z Janem w latach osiemdziesiątych w zespołach nurtu „piosenki studenckiej”. Wokal powierzyliśmy Krzysztofowi Gudzowi, ze względu na jego długie włosy, skórzaną kurtkę, harmonijkę i reputację rock’n’rollowca. Największy kłopot sprawiło nam znalezienie perkusisty. Po wyczerpujących przesłuchaniach, za pożyczoną od szwagra Krzyśka perkusją, usiadł Teodor Dobrzycki, polecony nam przez krakowskiego bluesmana i animatora nieodżałowanego klubu Stare Konie – Roberta Kuzianika. A Teodor przyprowadził ze sobą Paulę Potulską, zjawiskowe dziewczę z saksofonem, które zostało w bandzie na następne parę lat.
Aha, należy dodać, że pierwsze próby przeprowadzaliśmy w maleńkim pokoiku przy Alejach Krasińskiego. Może 15 metrów kwadratowych… Było głośno…

Pierwsze miesiące

historia zdjecie 1

Pierwsze miesiące po sformowaniu składu zostały poświęcone na opracowanie materiału oraz doposażenie się w instrumenty i sprzet nagłaśniający. To wówczas Purchla pojechał po second handowego Gibsona Les Paul do Łomży, zostały kupione pierwsze mikrofony, kolumny i wzmacniacze.
Początki nie były łatwe, ale powoli z chaosu zaczęła powstawać koncepcja grania i koncepcja repertuarowa. Blues and beyond… No i zespół się nazwał!
W głosowaniu, po rozpatrzeniu kilkunastu (może kilkudziesięciu) propozycji została wybrana nazwa WORKAHOLIC. Czemu ta? Kilka przyczyn, a najważniejsza to dlatego, że wszyscy jednak dość dużo pracujemy poza graniem.
Pierwszy koncert Workaholic odbył się 28 grudnia 2006 roku w klubie Stare Konie, dzięki życzliwości Roberta Kuzianika i przy pomocy niezawodnego Rafała Maciąga, sympatyka zespołu, który zapewnił nam oświetlenie i, co więcej, dostarczył maszynę do robienia dymu!
Zagraliśmy dwa sety dla licznie zgromadzonej publiczności, złożonej głównie z naszych Przyjaciół i znajomych. Oczywiście byliśmy bardzo przejęci i chyba też bardzo zadowoleni z siebie… Po wielu latach znowu na scenie… Było wspaniale, choć później, odsłuchując nagranie z koncertu nabraliśmy szczególnego szacunku dla publiczności, która życzliwie wysłuchała to, co w danym momencie zespół miał do zaproponowania…
A więc do pracy Workaholicy!

Lata 2007 i 2008

historia zdjecie 2

Przez dwa pierwsze lata działalności Workaholicy zagrali 38 koncertów, z czego większość w krakowskim klubie Kornet, który stał się niejako domem WH, a z kolei WH „home bandem” Kornetu. Inne miejsca, w których graliśmy to: Stare Konie, U Plastyków, Jazz Klub Kamienna, Klub OKO (nieistniejący, na Podgórzu), Garncarska 5 (nie istnieje), Padre (Piwnica u Św. Norberta). W nagłośnieniu koncertów bardzo pomaga nam Boguś Majka, który zostaje nominalnym akustykiem zespołu. Wiosną 2008 Boguś dokonuje również pierwszych nagrań zespołu w warunkach studia domowego. Lepiej przygotowani nagrywamy jesienią 2008 pierwsze „Demo” przy pomocy Tomka Morawika. Materiał na demo zarejestrowany został w podziemiach Energoprojektu, które od jesieni 2007 stały się miejscem naszych prób.

Rok 2009

historia zdjecie 3

Rok 2009 był pełen wydarzeń, które zmieniły istotnie wizerunek zespołu. A więc zmiany kadrowe. W styczniu Teodor zastąpił Grześka Dziadowca na gitarze basowej, a za perkusją usiadł Bart Kuraś, grający wcześniej z Teodorem w zespole Świta Wolanda. Gramy jak zawsze dużo w Kornecie, ale też w Lizardzie, w Ptaśku, a we wrześniu zaczynamy też stałe koncerty w klubie Coltrane, zaproszeni do współpracy przez właścicielkę tego ciekawego, niestety nieistniejącego już miejsca, Marylę Piskorską.
Jedziemy na pierwsze granie poza Krakowem do Suchej Beskidzkiej, gdzie dajemy udany koncert na Zamku, mimo tego, że opóźniamy rozpoczęcie sztuki czekając na Teosia, który gdzieś się zgubił w Suchej, polując na hamburgery… Kolejne zmiany kadrowe przychodzą jesienią. Ze względu na chorobę Barta, musimy grać z zastępstwami, z Karolem Cudzichem, Michałem Hałoniem, aż w końcu za perkusją na dłużej kotwiczy Tasos Bolovinis, znakomity perkusista z Grecji. Tasos poznaje nas ze swoimi kolegami, Grześkiem Piećko i Waldkiem Gołębskim. W rezultacie Grzegorz przejmuje bas po rezygnującym Teodorze, a Waldek ze swoja trąbką i EVI zasila sekcję dętą zespołu.W lecie 2009 roku udaje się nam również skompletować i wydać pierwszą płytę „Lepiej nie nie śpiewać za dużo”, złożoną z materiału nagranego w 2008 przez Tomka Morawika i w zimie 2009 przez Szymona Piotrowskiego w studio na AGH.

Rok 2010

historia zdjecie 4

Rok 2010 dzielimy pomiędzy Kornet i Coltrane, grając ponadto koncerty w Starych Koniach (WOŚP, ale też duży koncert na 3lecie zespołu), Lizardzie, Ptaśku, Gwarku, Dali i Imbirze. Gramy nawet na zjeździe Harleyowców w Zabierzowie, jako support Gienka Loski, wtedy jeszcze przed jego sukcesem… Pierwszy plener Workaholiców.
Na perkusji grają wymiennie Bart, który wrócił do formy i Tasos, którego bardzo polubiliśmy. Umieszczamy pierwsze nagrania na youtube, są to filmy z koncertu w Lizardzie w kwietniu 2010 nakręcone przez Przyjaciela zespołu Mietka Rumiana. Rok później Mietek ginie w katastrofie lotniczej… Filmy zostały, można je obejrzeć na kanale youtube Workaholic2010.
Latem 2010 wydajemy też płytkę „Paryż, New York” zawierającą kilka piosenek nagranych na żywo w trakcie kwietniowego koncertu w Lizardzie.

Rok 2011

historia zdjecie 5

Jesteśmy zmotywowani do pracy! Jak to Workaholicy!
Pod koniec stycznia wchodzimy do studio GAMA na Krzemionkach w Krakowie, gdzie, przy pomocy realizatora Artura Kaszowskiego, nagrywamy pierwsza solidną płytę w warunkach naprawdę studyjnych. Płyta nosi tytuł „Kolejny piękny dzień” i zawiera 8 piosenek, w nagraniu których pomógł nam Konrad Ligas (akordeon; „Paryż, New York”), Joasia Ślusarczyk (vocal; „Kolejny piękny dzień”) oraz koleżanki i koledzy z grupy The Willows Revival Singers.
Dużo koncertujemy, a oprócz regularnego klubowego grania, udaje nam się zagrać dwa duże koncerty w Teatrze Groteska (marzec i listopad), które rejestrujemy i wydajemy jako DVD. Koncert listopadowy w Grotesce wart jest szczególnie wspomnienia. Zagrali z nami bowiem znakomici krakowscy muzycy: Marek Michalak – puzon, Marek Batorski – saksofon, Łukasz Aksamit – gitara, Konrad Ligas – akordeon, Jacek Serczyk i Tomek Kobiela – gitary akustyczne i zaśpiewali ponownie koleżanki i koledzy tworzący na co dzień The Willows.
Warto odnotować również nasze występy plenerowe pod Wawelem i na Pikniku Niepodległości w Michałowicach.
Jesienią 2011 powierzamy funkcję managera zespołu Mirkowi „Marianowi” Haleńskiemu, który organizuje dla nas koncerty na Scenie Pod Pompą i Klubie pod Jaszczurami w Krakowie, w Łodzi (Klub Lumumbowo) i Muzycznej Winiarni w Zawoi. Gramy też koncert w Szpitalu Psychiatrycznym w Kobierzynie, chcąc się podzielić z pacjentami tego miejsca naszym optymizmem i naszą muzyką.

Rok 2012

W styczniu do zespołu dołącza Piotrek Kosieradzki grający na skrzypcach i śpiewający chórki. Piotrek okazuje się znakomitym nabytkiem, jest to świetny muzyk, urodzony showman i dobra dusza zespołu.
Jest nam potrzebny, bo zespół opuszcza Waldek Gołębski angażując się we własny projekt NiteLine Jazz. Gramy nadal z Waldkiem od czasu do czasu, ale nie możemy już liczyć na jego stałą obecność.
Dajemy coraz więcej koncertów w Krakowie (Milestone, Harris, Stary Port, Kornet), jeździmy na Śląsk (Będzin, Piekary) i nagrywamy w klubie Sztama Blues nowe DVD stylizowane na lata 50te… Zdjęcia i montaż realizuje Rafał Śmierzchalski… Rock’n roll… DVD to (trzy clipy) możecie obejrzeć na youtube na nowym kanale Workaholicband. Gramy też koncert promujący nowe DVD na deskach Kina Tęcza w Krakowie i zaczynamy przygotowania do nagrania kolejnej płyty.
Płytę „To nie mój świat” nagrywamy w studio Muselab w dniach 7-9 grudnia 2012. Realizatorem płyty jest Marcin Pater, a „dogrywki” w wykonaniu zaproszonych muzyków trwają do końca stycznia 2013…
Znowu zmiany: w grudniu 2012 zespół opuszcza Paula Potulska (powodzenia Paula w nowych projektach), a Krzysiu Gudz przechodzi na status muzyka występującego z Workaholicami gościnnie.

Lata 2013-2014

historia zdjecie 6

Przemyśl! W styczniu jedziemy do Przemyśla, gramy tam w klubie Akwarium i wracamy zachwyceni atmosferą tego miejsca i ludźmi, których tam spotkaliśmy. Kraków pozdrawia Przemyśl!
Dużo koncertów, praca nad zmiksowaniem płyty. Role Managera przejmuje Klaudia Krupa, Marian przewodzi klubowi Kornet, a więc nie ma czasu… Wreszcie nowa płyta gotowa, wydajemy ją w czerwcu 2013 i gramy pierwszy koncert promocyjny płyty w Lizard King w Krakowie 16.06.2013. Pomagają nam: Joasia Ślusarczyk, Marek Batorski, Marek Michalak, Artur Ciborowski, Waldek Gołębski, Rafał Popczyk i chórek Kornet Survivors Singers. Koncert jest bardzo udany, z dobrymi recenzjami, co motywuje nas nas do zwiększenia ilości koncertów. Gramy w Krakowie (Harris, Schizofrenia,Mile Stone) oraz poza nim (Olkusz,Katowice,Będzin). Wyruszamy też na pierwsze zagraniczne występy. Jedziemy do Lwowa, a po drodze wstępujemy do Akwarium w Przemyślu na kolejny nasz koncert w tym niezwykłym miejscu. We Lwowie gramy w klubie Dzyga gdzie jesteśmy bardzo ciepło przyjęci — wspaniali ludzie i miejsce. Koniec roku, listopad, to jeszcze jeden duży koncert ponownie w klubie Lizard z zaproszonymi muzykami — zaduszkowy projekt Jana poświęcony znanym wykonawcom z polski i zagranicy, którzy odeszli. Nawiązujemy współpracę z Olą Pieczarą i Karoliną Racz pochodzącą z Węgier. Wykonanie naszych utworów w języku węgierskim daje zupełnie inny wymiar.Rok 2014 zaczynamy od koncertu ”Karnawał z Kosieradzkim” — pomysł oczywiście Jana przy pomocy Marka Michalaka, który udostępnił do tego koncertu Piwnicę pod Baranami — kultowe miejsce na klubowej mapie Krakowa. Było to wielkie przeżycie tym bardziej, że w koncercie wzięły udział Ola Pieczara, Karolina Racz, a także Joasia Ślusarczyk, Waldek Gołębski, Marek Batorski, Artek Ciborowski, Grzegorz Szydłak, no i gwiazdy: Ryszard Styła, Krzysztof Ścierański i Marek Bałata. Świetna atmosfera i pełna sala to mobilizuje. Zwiększamy ilość prób i pracujemy…i jest! Jedziemy na koncerty do Szkocji gdzie jesteśmy zaproszeni na festiwaljazzowy. Gramy w klubie the Tunnels oraz na otwartej scenie w Aberdeen,a także w klubie Jazz Bar w Edynburgu.Spotykamy się na każdym kroku z sympatią i dobrym odbiorem naszej muzyki.Otwartość i profesjonalizm z jakim się tam spotkaliśmy w klubach i poza nimi powoduje ,ze Szkocja i Szkoci zostaną w naszych sercach na zawsze.Specjalne podziękowania dla Dona i Jego Rodziny.

Lata 2015-2016

Rok 2015 opuszcza nas kolejny perkusista.Bart-grał w zespole od ? wiele razem zagraliśmy koncertów,wiele przeżyliśmy przygód muzycznych.W znaczący sposób przyczynił się do teraźniejszego brzmienia Workaholiców,brał udział w nagraniu paru płyt w tym ostatniej „LA La”. Poszedł inna drogą muzyczną.

Bart serdecznie dziękujemy za wspólne granie.

                                                                   

Grali z Nami w latach 2006-2013

PAULA POTULSKA – VOCAL, SAKSOFON; WORKAHOLIC 2006 – 2012

historia zdjecie 7

Paula uczestniczyła w projekcie właściwie od samego początku. Jej charakterystyczny głos i wielka muzykalność w połączeniu z saksofonowymi riffami, które wnosiła do brzmienia zespołu, przez lata stanowiły mocną stronę bandu. Paula zagrała z nami chyba prawie sto koncertów, nagrała z nami kilka znakomitych piosenek, spośród których na pewno należy wymienić: Paryż, New York; Raz, Dwa, Trzy; Zabierz mnie; Don Kichot. Piosenki te możecie znaleźć na naszych kanałach na youtube oraz na płytach CD i DVD. Od początku 2013 roku Paula pracuje nad swoim projektem, który mamy nadzieję wkrótce usłyszeć. Ale może też spotkamy się jeszcze kiedyś na scenie w ramach WH. Kto wie?
Krzysztof Gudz – Vocal, harmonijka; Workaholic 2006 – 2012, Obecnie Muzyk Stowarzyszony z WH

siniak

Oj Krzysiu, Krzysiu – byłby z Ciebie bluesman… Kiebyś się nie wyprowadził z Krakowa, no i kiebyś nie jeździł tyle do pracy, w teren daleki…. Filar zespołu w latach 2006 – 2008. Obecny na wszystkich ówczesnych koncertach, frontman, leadvocal i wzbogacający granie WH harmonijkowymi solami. Główna postać naszych sztandarowych clipów: Zła Królewna i Lej Olo, nagranych w 2012 roku. Z czasem mniej aktywny na niwie zespołu, z przyczyn zawodowych i życiowych. Zawiesił się. Ale nie tracimy nadziei, że zagramy razem jeszcze niejeden raz…
Waldek Gołębski – trąbka, EVI, piano; Workaholic 2009 – 2012, obecnie muzyk stowarzyszony z WH

waldek

Trudno pisać o Waldku inaczej niż w samych najwyższych nutach uznania. Znakomity instrumentalista, który nieraz zachwycał nas i publiczność swoimi solami „na wszystkich instrumentach świata” (czytaj na syntezatorze EVI), ale też na trąbce i na pianie. Bardzo pomocny w przygotowaniu i instrumentowaniu piosenek na nasze duże sceniczne występy. Do dzisiaj gra czasem z WH, w wolnych chwilach od swojej aktywności koncertowej z Niteline Jazz oraz innymi formacjami.
Grzegorz Dziadowiec – gitara basowa; Workaholic 2006 – 2008

dzidowiec

Stary wiarus, przyjaciel z lat bardzo, bardzo odległych lidera grupy – Jana. W sposób naturalny zwerbowany do współpracy z WH, chyba zaraz na początku, jako trzeci w kolejności. Do dziś wspominany przez akustyka zespołu – Bogusia Majke – z niezapomnianych wykonań kawałka „Szmatki” z Teodorem na perkusji. Uwieczniony na kilku nagraniach na płycie „Lepiej nie śpiewać za dużo”. Od czasu do czasu gra z bandem na jubileuszowych koncertach WH.
Teodor Dobrzycki – perkusja, gitara basowa; Workaholic 2006 – 2009

teodor

Wiele można by pisać o tym utalentowanym muzyku, który dołączył do WH z pozycji ugruntowanej na krakowskiej scenie bluesowej, grając wcześniej w wielu zespołach, z których wymienimy tylko Blues Obsession. Teodor to indywidualność, żywioł, który przez ponad trzy lata próbował dostroić się do koncepcji grania WH. Bardzo nam pomógł wskoczyć na wyższą półkę grania w kierunku blues – soulowym, tworząc razem z Bartem mocną i niezwykle dynamiczną sekcję rytmiczną. Po odejściu z zespołu poświęcił swój czas autorskiemu projektowi Luppiter oraz zespołowi Another Pink Floyd. Zniknął nam z oczu, ale może się odnajdzie…
Tasos Bolovinis – perkusja; Workaholic 2009 – 2011

tasos

Tasosa poznaliśmy dzięki Maryli Piskorskiej, prowadzącej w 2009 roku klub Coltrane. To wybitny muzyk, pochodzący z Grecji a grający prawie na całym świecie. Potrzebowaliśmy Tasosa na kilkumiesięczne zastępstwo za Barta, który akurat nie mógł z nami grać w tym okresie. I tak został z nami Tasos na chyba prawie trzy lata, grając później zamiennie z Bartem i wspierając nas tez na instrumentach perkusyjnych. W tym samym czasie Tasos grał w wielu krakowskich zespołach jazzowych i animował słynne jam sessions w Ptaśku. W 2011 wyjeżdża do Warszawy, a w 2012 wraca do Grecji. Tasos, pozdrawiamy Cie serdecznie i mamy nadzieję z Tobą jeszcze zagrać!
Joanna Ślusarczyk – vocal; 2010 – 2013, muzyk towarzyszący WH

joanna

Joasię poznaliśmy pierwszy raz w trakcie nagrywania płyty „Kolejny piękny dzień”. Dograła pięknie refreny do tytułowej piosenki i razem z koleżankami z The Willows kilka chórków. I tak się zaczęło.. Później kilka zagranych wspólnie koncertów, gdzie Joasia śpiewała nasze piosenki, i znowu dogranie głosu w Patrycji na najnowszej płycie. Zawsze kiedy możemy zagrać z Joasią jesteśmy szczęśliwi. Piękny głos, niesamowite ciepło i optymizm, którymi się z nami dzieli, pozostawiają zawsze dobre wspomnienia po wspólnych graniach.Josia prowadzi i uczestniczy w wielu projektach muzycznych. Zajrzyjcie na stroneNiteline Jazz, może akurat znajdziecie informację o koncercieQuattrofonia w którym możecie uslyczeć jej głos.
Artur Ciborowski – perkusja; instrumenty perkusyjne, 2012 -… muzyk towarzyszący WH

artur

Do Artura dzwonimy zawsze, kiedy Barta wzywa formacja Daj Spokój i nie może zagrać z nami koncertu. I Artur, jeżeli tylko może daje nam zastępstwo na perkusji. To dynamit, fantastyczny perkusista, którego możecie usłyszeć najczęściej w zespole MGR Jazz Friends, gdzie gra razem z Grzegorzem Szydłakiem, Markiem Batorskim i Grzegorzem Piećko. Artur zadziwił nas ilością instrumentów perkusyjnych, które przyniósł ze sobą do Lizarda na koncert „To nie mój Swiat”… I zagrał na nich wszystkich, co już zupełnie niesamowite… Lubimy grać z Artkiem i mamy nadzieję, że Artek lubi grać z nami też…
Łukasz Aksamit – gitara; w latach 2010 – 2012 muzyk towarzyszący WH

aksamit

Jeżeli usłyszcie gitarzystę którego sound i ogrywane skale wydadzą się Wam od razu bardzo indywidualne i rzadko słyszane, to pewnie usłyszycie Łukasz Aksamita. Z Łukaszem poznaliśmy się przez Soul Collective, w którym grał z Tasosem i Grześkiem Piećko. Razem zagraliśmy kilka koncertów, z których najważniejszy to ten w Teatrze Groteska w 2011, gdzie Łukasz jako zaproszony muzyk zagrał świetne sola w Synach Priapa i Uwagach do mojego Anioła Stróża. Łukasz współpracuje obecnie z Paulą nad ich nowym projektem.
Boguś Majka –akustyk zespołu, 2006 – ….

bogdan

Od zawsze z nami. Nagłośnił większość naszych koncertów. Mistrz kabelków, pokręteł i suwaków. Oszczędny w efektach. Zwykle krytyczny w stosunku do naszych dokonań, ale i nieraz nas pochwalił. Wieli znawca muzyki. Liczymy się z jego zdaniem. Ale nie zawsze zgadzamy….
Karolina Dyląg – fotograf zespołu, 2010 – ….

IMG_4633podpisane

Karolinie zawdzięczamy setki wspaniałych fotografii dokumentujących nasze koncerty. Trudno byłoby nam postawić tę stronę i nasz FB bez jej pracy. Karola, dziękujemy Ci i życzymy Ci dalej wytrwałości w przychodzeniu na nasze koncerty i robieniu nam zdjęć
Mirek „Marian” Haleński – manager zespołu 2011 – 2012

marian

Mariana poznaliśmy parę lat temu… Oczywiście w Kornecie, gdzie przez jakiś czas stał za barem. Znajomość ta zaowocowała koncertami, które Marian zaczął nam organizować. Szło to na tyle sprawnie, że w lecie 2011 powierzyliśmy Marianowi prowadzenie spraw zespołu, które to sprawy Marian z powodzeniem prowadził do jesieni 2012.
Nadal współpracujemy ze sobą blisko powierzając Marianowi np. zorganizowanie chóru Kornet SurvivorsSingers, złożonego z najbardziej wytrwałych bywalców i pracowników Kornetu, a który to chór czasem nam towarzyszy w większych przedsięwzięciach scenicznych. Marian obecnie głównie zajmuje się klubem Kornet, gdzie również został „Miszczem Karaoke”!!! I za to go cenimy…